Następnego rana powitało mnie lekkie pulsowanie z tyłu głowy, jakby kpiące ze mnie za wypicie tego jednego kieliszka za dużo. Jadąc windą na dwudzieste piętro, nie wyrzucałam sobie kaca tak bardzo, jak powinnam. Do wyboru miałam bowiem danie sobie w gardło lub randkę z wibratorem, która skończyłaby się najpewniej dostarczonym przez baterię orgazmem wywołanym fantazjami z Panem Mrocznym i Niebezpiecznym w roli głównej. Nie żeby miał się w jakiś sposób dowiedzieć albo żeby w ogóle obchodziło go, że tak mnie rozpalał, ale ja to wiedziałam i nie zamierzałam poddawać się fantazjom o nim.
Wrzuciłam swoje rzeczy do dolnej szuflady biurka i sprawdziwszy, że Harrego jeszcze nie ma, wróciłam z kubkiem kawy do boksu, by nadrobić zaległości na ulubionych blogach reklamowo-biznesowych.
- Sam!
Aż podskoczyłam, gdy nagle pojawił się koło mnie z szerokim uśmiechem odznaczającym się śnieżną bielą na twarz.
- Dzień dobry, Harry.
- A żebyś wiedziała, że doby. Chyba przynosisz mi szczęście. Chodź do mnie proszę i weź swój tablet. Możesz dzisiaj zostać dłużej?
Podążyłam za nim, zarażając się jego entuzjazmem.
- Pewnie.
- Miałem nadzieję, że to powiesz. - Zanurzył się w swym fotelu.
Usadowiłam się na tym samym krześle, które wybrałam wczoraj i szybko otworzyłam program tekstowy.
- A więc - zaczął - otrzymaliśmy zapytanie o ofertę od Kingsman Vodka i wyraźnie wymienili moje nazwisko. Pierwszy raz ktoś zasugerował, że chce pracować właśnie ze mną.
- Gratulacje!
- To miłe z twojej strony, ale zachowajmy pochwały do czasy, gdy faktycznie dostaniemy kontrakt. Kiedy już przedstawimy im naszą propozycję i tak będziemy musieli brać udział w przetargu. Chcą spotkać się ze mną jutro wieczorem.
- Łał. Czy to standardowa procedura?
- Nie. Zwykle czekają, aż przygotujemy i złożymy ofertę, zanim zaaranżują spotkanie. Kingsman Vodka została nie dawno przejęta przez Payne Industries, giganta sprawującego kontrolę nad dziesiątkami zależnych firm. Jeśli nam się uda, możemy nie źle na tym zarobić. Oni dobrze o tym wiedzą, dlatego chcą, żebyśmy tańczyli jak nam zagrają. Pierwszy etap to spotkanie ze mną.
- Nad przygotowaniem oferty pracuje cały zespół, prawda?
- Tak, prezentujemy pomysły jako grupa. Ale oni znają reguły gry. Wiedzą, że po tym, jak nasz dyrektor kreatywny roztoczy przed nimi piękną wizję kampanii, właściwą robotę będzie faktycznie wykonywał dla nich młodszy specjalista. Kto taki jak ja. Chcąc mnie po prostu wcześniej przetestować, zanim podejmą z nami współpracę. Poza tym muszę oddać im tę sprawiedliwość, że ich zapytanie o ofertę obfituje w informacjach, co oszczędza mi mnóstwo pracy, jeśli chodzi o przygotowania. Naprawdę nie mogę zarzucić im, że ich wymagania są zbyt wygórowane. Są tylko skrupulatni. To standardowe postępowanie, gdy masz do czynienia z takimi rekinami jak Cross Industries.
Przejechał dłonią po długich, zakręconych włosach zdradzając tym gestem presję jaka czuł.
- Co sądzisz o Kingsman Vodka?
- Uhm... No cóż... Szczerze mówiąc, nigdy o nich nie słyszałam.
Harry opadł na oparcie fotela i zaśmiał się.
- Dzięki Bogu. Już myślałem, że jestem jedyny. No cóż, dobrą stroną jest to, że nie mają złej prasy z którą trzeba by walczyć. Brak informacji to czasami najlepsza informacja.
- Więc w czym mam ci pomóc? Oprócz zdobycia informacji na temat rynku wódki i gotowości, by zostać po godzinach?
Myślał przez chwile zagryzając wargi.
- Dobrze zanotuj następujące rzeczy...
Pracowaliśmy nieprzerwanie, odpuszczając sobie lunch i siedzieliśmy nad projektem jeszcze długo po tym jak budynek opustoszał, analizując wstępne dane przygotowane przez dział strategii. Było kilka minut po siódmej, gdy ze skupienia wyrwał mnie dźwięk telefonu Harrego, który zakłócił ciszę uśpionego biura. Nie przerywając pracy, Harry włączył funkcję głośnomówiącą.
- Cześć, najdroższy.
- Czy ty w ogóle nakarmiłeś to biedactwo? - odezwał się ciepły męski głos po drugiej stronie słuchawki.
Harry zerknął na mnie przesz szklaną ścianę biura ze zmieszaną miną.
- Oj... zapomniałem.
Szybko odwróciłam wzrok, przygryzając wargę żeby powstrzymać chichot. Z telefonu wydobyło się wyraźnie prychnięcie.
- To dopiero jej drugi dzień, a ty każesz jej harować jak wół i do tego ją głodzisz. Zobaczysz tylko czekać aż zrezygnuje.
- Cholera, masz rację. Louis kochanie...
- Przestań mi tu słodzić. Myślisz, że lubi chińszczyznę?
Podniosłam kciuki do góry na co Harry uśmiechnął się.
- Myślę że tak.
- Dobrze. Będę u was za dwadzieścia minut, daj znać ochronie, żeby mnie wpuścili.
Niemal dokładnie dwadzieścia minut później prowadziłam Louisa Tomlinsona przez poczekalnię do naszej części biura. Był szczupłym mężczyzną, miał na sobie ciemne dżinsy, zdarte robociarskie buty i starannie wyprasowaną koszulę, Brązowowłosy, ze śmiejącymi się niebieskimi oczami, był równie przystojny jak jego partner, tyle że w zupełnie inny sposób. Rozsiedliśmy się całą trójką wokół biurka Harrego. Wyłożyliśmy na papierowe tacki kurczaka kung pao i wołowinę z brokułami, dodaliśmy kleisty biały ryż i zaatakowaliśmy to pałeczkami. Dowiedziałam się że Louis był przedsiębiorcą budowlanym. Wraz z Harrym stanowili parę od czasów college'u. Obserwując jak odnoszą się do siebie, czułam podziw i lekkie ukłucie zazdrości. Ich związek wydawał się funkcjonować tak fantastycznie, że spędzanie czasu w ich towarzystwie było prawdziwą przyjemnością.
- Niech mnie diabli, dziewczyno! - Louis aż gwizdnął ze zdziwienia, gdy sięgnęłam po trzecią dokładkę. - Ty to możesz wtrząchnąć! Gdzie to się podziewa?
Wzruszyłam ramionami.
- Myślę że na siłowni. Może to pomaga...?
- Nie zwracaj na niego uwagi - powiedział Harry, szczerząc zęby. - Louis jest po prostu zazdrosny. Musi uważać na swoją dziewczęcą figurę.
- Do diabła. - Louis wykrzywił się do partnera. - Może powinienem zabrać ją na lunch z załogą. Mógłbym załapać sporo kasy na zakładach z chłopakami, ile ona może zjeść.
Uśmiechnęłam się.
- Mogło by być zabawnie.
- Ha! Od razu wiedziałem, że jesteś ciut zakręcona. Widać to po twoim uśmiechu. - Ze wzrokiem wbitym w jedzenie próbowałam odgonić od siebie wspomnienia jak byłam popieprzona kiedy przechodziłam swoją buntowniczą i samodestrukcyjną fazę.
Harry przyszedł mi z pomocą mówiąc:
- Nie napastuj mojej asystentki. I co ty tak na prawdę wiesz o szalonych kobietach?
- wiem, że niektóre z nich lubią spędzać czas w towarzystwie gejów. Lubią nasz punkt widzenia. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu. - Wiem również parę innych rzeczy, jeśli rozumiecie co mam na myśli... Hej nie bądźcie tacy zaszokowani. Chciałem tylko sprawdzić czy ten seks hetero nie jest za bardzo przereklamowany.
Najwyraźniej dla Harrego była to nowość, ale sądząc po jego drgających wargach był na tyle pewien ich związku że uznał całe to wyznanie za zabawne.
- Ach tak?
- I jak ci się spodobało? - spytałam odważnie.
Louis wzruszył ramionami.
- Nie chce mówić że to jest przereklamowane gdyż bez zwątpienia nie jestem grupą docelową i moja ocena bazuje na ograniczonej próbce, ale z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nie jest mi to potrzebne do szczęścia.
Uznałam to za dosyć wymowne, że Louis relacjonował swoją historyjkę używając języka marketingowego, którym operował w pracy Harry. Było jasne że wymieniali się doświadczeniami z pracy, mimo że ich dziedziny dzieliły lata świetlne.
- Biorąc pod uwagę twoją obecną sytuacje życiową - powiedział z udawaną powagą Harry, chwytając pałeczkami łodyżkę brokułu - to chyba dobrze dla ciebie.
Gdy skończyliśmy jeść, zrobiła się ósma i do biura wkroczyła ekipa sprzątająca. Harry nalegał, by zamówić mi taksówkę.
- Czy chcesz, żebym jutro przyszła wcześniej? - zapytałam
Louis szturchnął Harrego znacząco.
- Ty na prawdę musiałeś zrobić coś dobrego w poprzednim życiu że zostałeś wynagrodzony taką asystentką.
- Wydaje mi się , że zasłużyłem na nią wytrzymując z tobą w obecnym - odgryzł się Harry.
- O co ci chodzi! - zaprotestował Louis. - Przecież zrobiłeś ze mnie prawdziwego pantofla. Opuszczam nawet deskę klozetową.
Harry posłał w moją stronę udręczające spojrzenie w którym kryły się pokłady czułości dla partnera.
- Mam ci za to wręczyć medal?
------------------------------
Jak pewnie zauważyliście zmieniłam wygląd bloga, mam nadzieje że przypadnie wam on do gustu.
Proszę też żebyście komentowali rozdziały bo w sumie nie wiem czy jest sens pisania dla 2 czy 3 osób.
Dziękuje że czekaliście na moje wypociny i czytacie je to na prawdę wspaniałe uczucie wiedzieć że komuś się to podoba xx
Śliczny blog :) podoba mi się
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału jest przecudny :) Ciut w nim zabawnych momentów i to właśnie najbardziej lubię ;) Czekam na nn :) Pozdrawiam i życzę weny ;*
Zapraszam :)
http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/
rozdział świetny tak jak i wygląd bloga! Spróbuj tylko zawiesić bloga a wtedy to na 100% urwę ci "łeb"! Kiedy będzie next? Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńJestem! Sorry ze wczesniej nie komentowalam ale mama zabrala mi tablet a na telefonie nie moglam skomentowac !ale juz jestem wiec jest dobrze!
OdpowiedzUsuńRozdziały zajebiste !
Sprobujesz tylko zawiesic bloga to popamietasz mnie do konca zycia !
A teraz prosze szybko nastepny rozdział !
Czekam!
Buziaki :***